Wyobraź sobie zdrowe dno miednicy jako elastyczną, sprężystą trampolinę. Rozpięta między kością łonową a ogonową podtrzymuje pęcherz, macicę czy jelita. Kiedy kichasz, kaszlesz albo skaczesz, w twoim brzuchu gwałtownie rośnie ciśnienie. Sprężysta trampolina ugina się pod tym ciężarem, amortyzuje uderzenie, po czym natychmiast wraca na miejsce, a zwieracze bez trudu utrzymują mocz w środku.
A teraz wyobraź sobie, że zamiast takiej elastycznej trampoliny masz drewnianą deskę, bo gdy mięśnie dna miednicy są w stanie przewlekłego napięcia (hipertonii), zachowują się właśnie jak taka deska. Są zaciśnięte na 80-90% przez całą dobę. Kiedy pojawia się nagły wstrząs (jak przykładowo kichnięcie) zablokowany mięsień nie ma już z czego się mocniej „dopiąć”, by cokolwiek amortyzować. Pęcherz uderza więc w twardą przeszkodę, siła uderzenia „przebija” zabezpieczenia i dochodzi do wycieku. Paradoksalnie, popuszczasz nie dlatego, że mięśnie są za słabe, ale dlatego, że są zbyt napięte, by zareagować. To jeden z dwóch głównych mechanizmów wysiłkowego nietrzymania moczu – obok znacznie częściej rozpoznawanego osłabienia mięśni i zwieraczy.