Wiele osób borykających się z nietrzymaniem moczu wpada w pułapkę „bezpiecznego odwodnienia”. Na pierwszy rzut oka rzecz wydaje się logiczna – mniej płynów to mniej wizyt w WC. W rzeczywistości jednak takie podejście do sprawy jest po prostu... niezdrowe. Kluczem do komfortu nie jest w tym przypadku rezygnacja z picia, tylko inteligentne nawadnianie organizmu.
Zanim jednak o technice „małych łyków” (vs. „picie na raz”), warto rozprawić się z groźnym mitem – „jeśli nie będę pić, nie będę co chwilę biegać do toalety”. To nie tak.
Gdy ogranicza się nawadnianie organizmu, mocz staje się bardzo zagęszczony (ma ciemnożółty kolor i intensywny zapach). Taki mocz zawiera wysokie stężenie produktów przemiany materii, które działają silnie drażniąco na błonę śluzową pęcherza. Efekt? Pęcherz wysyła sygnał o konieczności opróżnienia nawet wtedy, gdy jest wypełniony tylko w niewielkim stopniu. Odwodnienie prowadzi więc do częstomoczu i nasilenia parć naglących – wcale nie ogranicza wizyt w WC.
Przeczytaj: nawadnianie organizmu przy nietrzymaniu moczu.